Ja & Sayuu - nasza wena twórcza część 1.

czwartek, stycznia 16, 2014

Witam ;3

Dawno tutuaj nic nie pisałam heh, ale obiecałam w zeszłym poście, że " w następnym tygodniu..." (nie powiedziałam dokładnie kiedy), ale ten czas nastapił dzisiaj. Miałam pisać wcześniej parę dni, ale albo za dużo nauki i nie miałam kiedy, albo źle się czułam itd. Z resztą jutro właśnie idę do lekarza i zobaczymy co jest ze mną nie tak hehe ;p
Niby się śmieję, ale to głównie z takiego powodu, że przez lekarza jutro ominie mnie kartkówka z polaka i z planowania produkcji i dystrybucji, oraz sprawdzian z geografii. W sumie wolała bym to napisać, bo koniec semestru za tydzień i nie zdążę tego napisać wszystkiego, a jeszcze mam kilka sprawdzianów do poprawy, ech, nie wiem jak to będzie, ale podobno zdrowie warzniejsze, ale oprócz tego, że nie muszę się uczyć na jutro to nie ma nic fajnego, nie lubię chodzić do lekarzy ;;_;; wręcz nienawidzę, a wy ?
No cóż takie życie, że czasem trzeba tam pójść.

Ale już do rzeczy. Dzisiaj chciałam się w końcu z wami podzielić moją weną twórczą, czyli "opowiadaniem" które stworzyłysmy kiedyś razem z moją przyjaciółką Sayuu <3 w sumie " stworzyłysmy" - podczas pewnej naszej wakacyjnej wędrówki na miasto nasza wyobraźnia się ukazała i tak powstało coś takiego xdd i teraz moim zadaniem jest ją zapisać, a że opowieść jest długo postanowiłam podzielić ją na cześci. Zrobiłam też rysunek jednego z bohaterów, co prawda nie wyszedł wyśmienicie, nawet chyba ładny nie jest, ale przyznam się do tego, że powstał przypadkiem. Wzięłam kartkę i ołówek nudząć się w pokoju i rysowałam. Więc postać powstała, że tak powiem haha ( sorki za śmiech, ale tak na mnie działa " że tak powiem", nie chce mi się opisywać całej sytuacji... było by to za długie) z przypadkowych kresek, więc nie jest idealny, mnie się on nie podoba, ale w sumie nie jest głównym bohaterem bo oni pojawią się w drugiej części. Z resztą sami zobaczycie.

Zapraszam na pierwszą część naszej dziwnej " opowieści" !

( ale najpierw przedstawię wizerunek pierwszego bohatera, który nie zabawił tutuaj długo, ale odegrał dość ważną rolę. - Shumikichi. Dowiecie się co nieco o nim z tekstu)
( jak widać do pieknych nie należał, ale po części miał tak wyglądać, tym bardziej, że jest opentany, obiecuję, że główni bohaterowie będą ładniejsi i też część postaci będzie stworzona przez Sayuu)

Zaczynamy !

 Kiedyś w Tokio żył pewien mężczyzna. Był on dość ekscentryczny i nie sprawiał miłego wrażenia. W młodości studiował mitologię Japońską i bardzo też lubił różne nauki ścisłe takie jak fizykę, chemię. Jako już 30 letni mężczyzna przez nadmiar nauki i tej całej wiedzy oszalał. Czytał wiele książek związanych z mitologią, że zaczął w to wszystko wierzyć. Ludzi zaczęli go od siebie izolować i czasami były przypadki, że go wyśmiewali. Nawet bliscy przyjaciele odwrócili się od niego już całkiem. Shumikichi, bo tak na prawdę miał na imię zdenerwował się, że stracił wszystkich i że nikt go nie bierze poważnie. Przestał czuć potrzebę zdobycia przyjaciół, tylko chciał się zemścić na wszystkich ludziach, chciał nimi władać i chciał żeby poczuli się jak on w tej chwili, poniżany, osamotniony. Pewnego dnia w nocy Shumikichi włamał się do starej biblioteki w centrum Tokio, gdzie znajdowały się na prawdę bardzo stare książki. Rozglądając się i szperając w książkach z półki spadła pewna księga. Była ona strasznie zakurzona i zniszczona jednak to nie powstrzymało go przed zobaczeniem co zawiera książka. Kiedy ją otworzył i przeczytał pare stron na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-To jest to ! - krzyknął sam do siebie. Bowiem w książce była opowieść o potworach ze skrzyni, których celem jest niszczenie ludzkości. Znalazł tam też instrukcję gdzie znajduje się miejsce, gdzie zmory są zapieczętowane oraz jak dotrzeć do tego miejsca. Bez sekundy zawahania Shumikichi wybiegł z biblioteki wraz z księgą, a mapka zaprowadziła go do świątyni w samym centrum Tokio. Po uwolnieniu potworów miały one rozproszyć się po mieście i okolicy, a potem opanować cały kraj. Do tajemniczej komnaty było trudno się dostać, ale jednak jemu się udało.
-Było ciężko, ale się opłaca!-zaśmiał się i spojrzał do książki, a potem przed siebie. Dokładnie na wprost niego znajdowały się drzwi takie jak na obrazku, jednak ich otwarcie nie było łatwe. Kłódka była potężna, a jedynym sposobem na nią było zaklęcie, ale niestety kartka ze słowami była wyrwana.
-A niech to szlag ... - mruknął pod nosem wertując wszystkie kartki z nadzieją, że po prostu została włożona między inne strony. Niestety nie było jej, ale po chwili poczuł zgrubienie w okładce. Rozpruł ją i znalazł brakującą stronę.
-Ha ! ten ktoś chyba nie chciał żeby kartka została znaleziona, ale coś mało się postarał.- wybuchł śmiechem, ale po chwili się otrząsnął i zabrał się do pracy. Przeczytał słowo w słowo co było napisane na papierze, a drzwi się otworzyły. Za drzwiami znajdowała się ogromna skrzynia. Może I to było głupie, ale skrzynia nie miała zbyt skomplikowanego zamknięcia, kłódka była już stara więc byle uderzenie mogło ją otworzyć. Shumikichi wszedł do pomieszczenia z ową skrzynią I spojarzał psychicznym wzrokiem, kiedy chciał przeczytaæ w księdze co ma dalej zrobiæć zauważył, że wydobywa się z niej coś, to coś miało czarny kolor, kiedy próbował to doknąś, znikało. Otrząsnął się bo myœlał, że to przywidzenia. Wpewnej chwili kiedy podszedł bliżej skrzyni poczuł lekki zawachanie jednak “to czarne” jak to zwał Shumikichi opentało go, bowiem był to duch, duch osoby poprzedniej, która miała podobny plan, jednak nie przeżyła spotkania z potworem. Mózg myślał co innego niż robiło ciało. Skrzynia została otwarta. W niej znajdowało się 14 potworów, które swoje miejsce miały w czternastu różnych świątyniach mieszczących się w Japonii. Na niebie pojawiły się strasznie ciemne chmury, zrobiło się ponuro I strasznie. W Tokijskiej świątyni pozostał tylko główny potwór, który wcale nie wyglądał na bardzo silnego, ponieważ był postury mniej więcej luckiej, ale jego wygląd przyprawiał o dreszcze. Jednak to że nie wyglądał na potężnego może zmylić, miał największą moc ze wszystkich zmor I jako jedyny potrafił mówić. Shumikichi był przerażony, gdyż duch go opuscił, a potwór przemówił.
-Ty głupi człowieku ! Uwalniając nas sprowadziłeś zagładę na swój kraj, wiesz o tym !? Jestem potworem I teraz w raz z moimi wspólnikami zrównamy Japonię z ziemią I stworzymy tutaj swój raj . Hahaha! Zacznę od ciebie parszywy śmieciu! - mówił śmiejąc się. Kiedy rozłożył ręce przyciągnął do siebie pioruny, drzwi od komnaty same się zamknęły. Shumikichi nie wiedział co ma robić, był przerażony, chciał uciec jednak nie mógł otworzyć drzwi. Zaczęło wiać wewnątrz. Potwór uformował pioruny w kulę I rzucił prosto w mężczyznę, który tego nie przeżył.
Tym czasem w małej samurajskiej wiosce, gdzie żyli jeszcze potomkowie starożytnych samuraji, którzy dalej pielęgnowali swoje tradycje rozpętał się zamęt. Potwór, który przebywał w tamtejszej świątyni może I był słaby, ale siał zniszczenie, ludzie gineli wraz z całym dobytkiem, domy znikały z powierzchni ziemi, myśleli, że to koniec...



No i to koniec części pierwszej. Ciąg dalszy nastąpi. 


Następne części będą dłuższe i ciekawsze, bo to taki wstęp do całej historii. Wiem, że dużo osób może być rozczarowana, ale nie mam jeszcze wielkiego talentu do pisania, rysowanie też jeszcze dopracowuję, więc spokojnie, z czasem będzie lepiej. 
Dokładnie nie wiem kiedy będzie następna cześć, bo nie wiem z czasem, ale na pewno pojawią się inne notki, może bardziej ciekawe. 

A tak jeszcze, żeby było coś kolorowego w dzisiajszym poście pierwszy raz na blogu umieszcze swoje zdjęcie . Oto moja mordka. 
Mam nadzieję, że nie jest aż tak źle ;p hehe

No i co to tyle na dzisiaj, jeszcze nie wiem co będzie tematem następnego postu, ale coś się wymyśli i pojawi się już nie długo ;) 

Pozdrawiam kochani <3 
i życzę miłego wieczoru oraz dobrej nocy ;D 

Oyasumi ;*

You Might Also Like

0 komentarze