Valentin's Chocolate

sobota, lutego 14, 2015


Witam Was bardzo serdecznie ;)

Dzisiaj mamy walentynki, święto zakochanych <3 z tej okazji przygotowałam dla Was walentynkowy post. Będzie to walentynkowy post kulinarny. Pokarzę Wam jak ja przygotowałam walentynkowe czekoladki dla mojego chłopaka. W sumie to powimnam notkę zrobić wcześniej, żeby ktoś w razie czego mógł zaczerpnąć pomysłu, ale niestety byłam zabardzo pochłonięta właśnie przygotowaniam do walentynek i nuką ( dopiero od poniedziałku mam ferię), ale zawsze to może być dobra alternatywa na nastepny rok ^^ 

Za nim jednak zaczmę przedstawiać kolejne czynności, chciałabym tylko krótko wspomnieć dlaczego czekoladki i dlaczego są dla mnie takie ważne, że aż zrobiłam o tym notkę. Jak wiadomo na moim blogu głownie tematy są skupione na Azji, więc ta napewno nie odbiega tematyką ;) 
W Japonii na walentynki to panie odarowują panów ( u nas z reguły jest odwrotnie bo zawsze to panowie się bardziej starają lub też pary wymieniają się drobnymi upominkami nawzajem). W Japonii jednak jest to inaczej, bo to kobiety przygotowują walentynkowe prezenty, a panowie tylko w spokoju czekają ;) Japońska tradycja jest taka, że prezent na walentynki, które każda kobieta daje swojemu mężczyźnie są własnoręcznie robione czekoladki ( ten motyw bardzo często pojawia się w anime). Czekoladki można wręczyć nie tylko swojemu chłopakowi. Można je zrobić po prostu dla ważnego mężczyzny w życiu kobiet np. ojcu, przyjacielowi, bratu lub osobie która nam się podoba.


U mnie czekoladki to nie będzie cały prezent, ale jego głowna część. 
W sumie zrobienie takich czekoladek nie jest takie trudne i nie wymaga jakiś wielkich talentów kulinarnych. 

Co nam będzie potrzebne :
- czekolada mleczna (1 tabliczka)
- czekolada gorzka (1 tabliczka)
- czekolada biała (1 tabliczka)
- nadzienie, ja użyłam meleczka zagęszczonego w tubce o smaku karmelowym, ale to może być też coś innego (orzechy, krem czekoladowy lub inny, rodzynki, drobne owoce itp.)
- małe papilotki.

Na początek trzeba zagotować wodę w czajniku i nalać do jakiegoś większego naczynia np. do garnka (mniej więcej do połowy). Przygotować mniejsze naczynie, do którego włożymy czekoladę.


Bierzemy mleczną czekoladę, łamiemy ją na mniejsze kawałki i wkładamy do naszego naczynia (nie wrzucamy wszystkiego od razu, bo będzie nam się dłużej topić) naczynie wkładamy do kąpieli wodnej (do garnak z gorącą wodą) i mieszamy łyżeczką, żeby czekolada nam się ładnie rozpuściła, jak już uzyskamy jednolitą masę wrzucamy kolejne kawałki. 


Jak czekolada nam się ładnie rozpuści możemy wziąć odpakować i połamać czekoladę gorzką.



Jesli ktoś woli żeby czekoladki były bardzo słodkie nie dodaje całej tabliczki gorzkiej czekolady, może dodać pół lub mniej, według uznania. Ja dodałam całą. Postępujemy na tej samej zasadzie, dorzucamy partiami do naszej rozpuszczonej już mlecznej czekolady.


Mieszamy wszystko razem, aż całkiem się rozpuści. 


Układamy nasze małe papilotki w jakimś pojemniczku. Ja użyłam sylikonowej foremki do ciasta, ale może też być plastikowe pudełko do przechowywania zywności, albo nawet zwykła blacha do ciasta. 
Naszą roztopioną czekoladą smarujemy lekko dno i boki papilotek żeby usztywnić papilotki i żeby nam nie rozmokły pod wpływem płynnej czekolady (dla bezpieczeństwa układałam po dwie papilotki).


 Kiedy mamy już wysmarowane papilotki pierwszą warstwą czekolady, wkładamy to wszystko do lodówki na około 15 minut żeby czekolada zastygła.


Po zastygnięciu pierwszej warstwy naszych czekoladek, przyszedł czas na nadzienie, w moim przypadku karmelowe mleczko zagszczone ;)


Nakładamy nadzienie do czekoladek, najlepiej tak żeby nie przesadzić i potem przykrywamy kolejną warstwą czekolady.


Ponownie wkładamy do lodówki na 15-20 minut (im dłużej tym lepiej ).


Kiedy nasze czekoladki zastygają w lodówce można zająć się roztopieniem białej czekolady, którą będiemy dekorować nasze czekoladki. Wszystko odbywa się na takiej samej zasadzie jak w przypadku czekolady gorzkiej i mlecznej.


Wyciągamy nasze czekoladki z ldówki jak już zastygły i dekorujemy je białą czekoladą, do tego można wykorzystać zwykły widelec lub wykałaczki. Ja nakładałam czekoladę wykałaczką ryzując na czekoladkach serduszka, można robić różne inne wzorki. Potem znowu wkładamy do lodówki. Ja robiłam czekoladki wczoraj wieczorem więc zostawiłam je w lodówce na całą noc. Oczywiście nie trzeba ich tyle trzymać w lodówce, ale tak jest najlepiej, bo mamy pewność, że dokładnie zastygną. 
Potem wyciągamy czekoladki z papilotek, wkładamy do świezych, teraz mogą być pojedyncze i śmiało można je włożyć do pudełeczka, w którym damy te słodycze naszej ukochanej osobie <3 


Tak wyglądają moje czekoladki już w pudełeczku. Nie są idealne, ale ważne jest to, że zrobione własnoręcznie porsot od serca, każdy partner/ partnerka napewno doceni trud i pracę jaką wkłada się w przygotowanie własnych sodyczy. 

Mam nadzieję, że notka się spodobała ^^ 

Teraz będę miała ferię, więc może zrobię cykl notek przez pierwszy tydzień, a przynajmniej się postaram. Jak już to będą to notki takie bardziej życiowe, dotyczące mojej osoby. Przygotuję coś ciekawego na każdy dzień tygodnia. Od poniedziałku do niedzieli ( nie jestem pewna czy niedzielna notka się pojawi, ale bardzo się postaram).
Więc zapraszam na poniedziałek ;3

Ja ne ! ;*


You Might Also Like

4 komentarze

  1. Fajny post! Napewno skorzystam z przepisu :)
    zapraszam http://claudixclaudix.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super! Na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale super! Na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń