Ja & Sayuu - nasza wena twórcza cz. 3

niedziela, stycznia 17, 2016


Konnichi wa ! 

Tak wiem, że post miał być w sobotę, jednak w sobotę dałam się ponieść shoppingowi i nie było kiedy, więc wybaczcie. Dzisiaj będzie trzecia część opowiadania, które tworzę razem z przyjaciółką. Trochę opornie to idzie, ale to z mojej winy, bo mam mało czasu na pisanie. Mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. 

Od poniedziałku zaczynają się ferie, więc mam nadzieję, że napiszę coś przez ten czas i już między częściami nie będzie półrocznej przerwy. Wiem, że nie wiele osób lubi czytać blogi z opowiadaniami, ponieważ większą popularnością cieszą się blogi modowe itp., ale u mnie na blogu tak naprawdę jest wszystko. Lubię pisać, więc chcę się tym gdzieś "pochwalić", a gdzie jak nie na blogu ? 
Dlatego przepraszam tą część moich czytelników co nie lubią opowiadań, ale opowiadania będę tutaj co jakiś czas publikować.

Nie przedłużając przypomnę tylko o co chodziło w poprzednich częściach i zapraszam do czytania części trzeciej ;3 

W pierwszej części jest opisane życie człowieka, który został odsunięty przez społeczeństwo, był "wariatem", stracił przyjaciół i ogólnie bliskich, znienawidził ludzkość i chciał się pozbyć wszystkich ludzi. Pasjonował się mitologią i historią rodzinnego kraju, czyli Japonii. Odnalazł starożytną księgę, która opisywała najstraszliwsze potwory świata, które mają ogromną moc, mogą nią zniszczyć cały świat. Zainteresowany tym mężczyzna postanowił uwolnić te okropne bestie, jednak przez to sam tragicznie ginie. Potwory zostały uwolnione. 
W drugiej części opisane jest życie w samurajskiej wiosce i tam poznajemy główną bohaterkę Arisę i jej rodzinę ( tak Arisa jest lekko wzorowana na mnie dlatego też ma to samo imię, oczywiście jej życie już nie, a bohaterka, którą poznacie w trzeciej części jest wzorowana na mojej przyjaciółce Sayuu, oczywiście tylko wygląd, wiek i takie bardziej wizualne detale). Arisa jest młodą samurajką. Pewnego dnia podczas swojego spaceru widzi pożar w świątyni bogów ognia.  Żeby ocalić świątynie i przy okazji wioskę wojowników musi stanąć do walki z ognistym potworem (jedne z tych potworów uwolnionych przez bohatera części pierwszej). Pokonuje potwora i w nagrodę, bogowie dają jej ognisty miecz. Wracając do domu wojowniczka napotyka nieznajomą postać. 

Jeśli ktoś chce poczytać poprzednie to zapraszam :



Czarodziejka / wiedźma Sayuu z kotwicą. Rysowana prze Sayuu XD 



CZĘŚĆ 3 

Pierwszy raz widziała kogoś z poza wioski, spacerującego sobie swobodnie między domami samurajów, było jeszcze widno, i to było dziwne, że nikt nie zauważył przybysza. Kiedy Arisa dokładniej przyjrzała się dziewczynie, nie mogła wydusić słowa, nie wiedziała co powiedzieć, ale nieznajoma dokładnie wiedziała jak skomentować sytuację.
- Na co się tak gapisz, wyglądam jak przybysz z kosmosu, czy jak ? - zapytała lekko poirytowana.
- Yyyyyy... nie, nie, wyglądasz normalnie... chyba.- wydukała jak by nie do końca była pewna, że dziewczyna jest Japonką.
- Ehhh... czy jest możliwość żeby się gdzieś tutaj ukryć ? - westchnęła i spytała od niechcenia.
- Ukryć? przed czym ? Też widziałaś tego potwora? Nie ma czym się przejmować już go pokona... - wypowiedź Arisy została przerwana.
-Jaki znowu potwór ? Zadajesz za dużo pytań, idę dalej, może znajdzie się miejsce gdzie się mogę ukryć. - odwróciła się na pięcie i już miała iść dalej kiedy poczuła rękę na ramieniu.
-Nigdzie nie pójdziesz ! Musisz mi natychmiast wyjaśnić kim jesteś i co tutaj robisz!? - zapytała samurajka lekko zdenerwowana, że ktoś obcy pląta się po wiosce i do tego szuka ukrycia jak by sama coś ukrywała.
-I znowu pytania... ehhh... kim ty w ogóle jesteś, że masz zamiar mi rozkazywać.- była coraz to bardziej zła, bo liczyła, że przemknie się niezauważona.
- Jesteś na moim terenie, więc należą mi się jakiś wyjaśnienia, może uda mi się pomóc, znam dużo miejsc do ukrycia, mieszkam tutaj od urodzenia jak wszyscy mieszkańcy mojej wioski, więc ? - mówiąc to chwyciła za miecz, bo nie wiedziała jak zareaguje dziewczyna.
-Niech ci będzie tylko nie machaj mi tym przed twarzą ! Mów mi Sayuu. Wystarczy ? - poczuła się lekko zakłopotana tym, że zobaczyła ostrze tuż przed swoim nosem, od razu trochę zgrzeczniała.
-No już lepiej, ja jestem Arisa i jestem samurajem od pokoleń, ale mogłabyś mi coś więcej powiedzieć, głownie mnie interesuje skąd jesteś? co tu robisz i dlaczego szukasz kryjówki? - zadała kolejne pytania.
-Znowu pytania i pytania, czuję się jak na przesłuchaniu, yghhh. Jestem Sayu, mieszkałam w Kioto, ale od jakiegoś czasu byłam w Tokijskim więzieniu, z którego właśnie uciekłam. - szeptała.
- Cooo !? uciekłaś z więzienia i masz czelność przychodzić do wioski, gdzie mieszkają sami ludzie honoru !? No cóż skoro już jestem człowiekiem honoru to niech będzie, że ci pomogę, niech stracę.- od niechcenia zaproponowała pomoc teraz już mniej więcej znajomej dziewczynie. - Jak na razie chodźmy do mojego domu i myślę, że jak przemilczymy fakt, że jesteś skazańcem to może nie będziesz się musiała zbytnio ukrywać.
Złapała Sayu za rękę i ruszyły w stronę domu wojowniczki. Po drodze dziewczyny poznały się bardziej, Sayu opowiedziała dlaczego była w więzieniu, zbrodnię którą popełniła była okropna, jednak młoda wojowniczka nie była zbytnio przerażona, gdyż w tym momencie zobaczyła coś o wiele gorszego. Jej dom był zrujnowany, ocalała tylko niewielka część domu, jeszcze unosił się dym, zaczeło się ściemniać, dlatego ruiny wyglądały bardziej przerażająco.
- Nie!!! to nie może być prawda !! - wbiegła do domu, a za nią Sayu. Na podłodze zalanej krwią siedział starszy brak Arisy.
-Akira ! co tutaj się stało, gdzie mama i tato !? - w jej oczach pojawiły się łzy.
-Właśnie... właśnie siostrzyczko ... po nich chodzisz. - ledwo wydusił z siebie to zdanie, był bardzo zrozpaczony i jednocześnie zły na siebie.
- Jak to ? że ta krew... to niby ich ? a dziadek ? - łzy z ciekały jej po policzkach.
-To samo.- odparł Akira.- Też nie żyje, to ich zabiło, tylko ja zostałem, nie  daliśmy rady z tym walczyć, ojciec kazał mi uciekać, zamiast walczyć uciekłem jak tchórz, widziałem jak ich zabiło, kiedy zebrałem się na odwagę już nie było po co, jetem beznadziejny. - krzyczał i jednocześnie płakał. Arisa podeszła do niego i przytuliła brata, nie mogła zrozumieć co się właściwie stało, oboje stracili swoją rodzinę, w sercu mieli ogromny żal, jednak po chwili Arsia otarła łzy.
-Nie poddamy się Akira słyszysz !? musimy pomścić śmierć rodziców i dziadka, to był potwór prawda ? - w dziewczynie wrzała chęć zemsty.
-Tak... to wyglądało jak zgliszcza naszego domu, jak kupka popiołu, unosił się z niego dym...- opowiadał Akira.
- A więc tak ! To musiał być jakiś odłam ognistego potwora ze świątyni.- oznajmiła.
-Co ty bredzisz ! Jaki ognisty potwór !? - Akira i Sayu zapytali jednocześnie.
- Dzisiaj jak byłam na spacerze, zobaczyłam ogień w świątyni za lasem, poszłam tam, tam był potwór który cały się palił, pokonałam go i w nagrodę bogowie ognia zesłali mi ten miecz.- pokazała im ostrze, które po chwili zapaliło się. - To przeznaczenie, pamiętasz tą legendę braciszku, jeśli ktoś dotknie miecza i nie spłonie to znaczy, że jest godny tego miecza. Pewnie jak pokonałam tego potwora on zesłał na nasz dom to nieszczęście. - Mówiła całkiem poważnie Arisa.
-Arisa patrz ! - Krzyknęła Sayu i wskazała na część domów za domem rodziny Arisy. Wszystkie domy w oddali tak wyglądały.
-O nie ! czyli nie tylko my tak ucierpieliśmy. - patrzyła dalej i widziała jak pozostali mieszkańcy sprzątali rozwalone domy i wynosili pozostałości po ludziach.
-Masz rację siostrzyczko musimy coś z tym zrobić, ale jak na razie musimy chyba to posprzątać i ulokować się w ocalałej części domu. - Oznajmił niechętnie brat Arisy, dalej pogrążony w smutku. Sayu powiedziała, że skoro Arisa zaoferowała jej pomoc to pomoże rodzeństwu posprzątać. Podczas sprzątania Arsia wyjaśniła bratku kim jest ich gość. Sayu była w więzieniu za mordowanie ludzi za pomocą czarnej magii, brutalnie eksperymontowała na żywych ludziach i  później na ich zwłokach. Dla młodych samurajów świat magii do tej pory był światem z baśni i legend, dopiero te dwa potwory i poznanie czarodzejki pozwoliło im uwierzyć w to, że takie coś jak świat magiczny, czary, magiczne stwory istnieje naprawdę, sami nie wiedzieli, że kryje się w nich magia. Sprzątali całą noc, okazało się, że mieli trochę szczęścia w nieszczęściu, bo mieli gdzie mieszkać, co prawda była to niewielka część ich domu jednak starczyła dla nich na tyle, żeby się przespa i coś zjeść. Mimo, że nie spali tej nocy, nie czuli zmęczenia. Arisa poszła do centrum wioski po coś do jedzenia. W tym czasie Akira i Sayu bliżej się zaczeli poznawać,na tyle blisko, że kiedy wojowniczka wróciła do domu zastała ich w dość intymniej sytuacji, skrępowana szybko wyszła z domu zostawiając tylko rzeczy przy wejściu. Akira gdy to zauważył, szybko się ubrał i pobiegł za siostrą.
- Arisa ! stój ! - krzyczał.
- Po co ? przecież specjalnie wyszłam żeby wam nie przeszkadzać. - oznajmiła cicho.
-Wiem, że ci się to nie podoba, widzę to po twoich oczach, znam cię nie od dziś.- uśmiechnął się i poklepał siostrę po głowie.
- Dziwisz mi się ? praktycznie nie znamy jej, ale chyba ty już znasz ją lepiej. - powiedziała oburzona. - możemy wracać ? jestem głodna.
-Oczywiście, siostra, Sayu nie jest taka zła, po rozmowie z nią wydaje mi się, że raczej się zaprzyjaźnicie. - uśmiechnął się. - nie bądź na mnie zła, obiecuję, że więcej się to nie powtórzy. - uśmiechnął się ponownie i przytulił siostrę. Kiedy wrócili do domu Sayu rozpakowywała zakupy i nie odezwała się. Arisa zabrała się za przygotowanie posiłku. Akira siedział przy stole i czytał książkę.
- Arisa, przepraszam cię za to... no wiesz... nie chciałam tego, on też nie ... samo tak wyszło, głupio mi... - szeptała Sayu żeby Akira jej nie słyszał.
- Nie ma sprawy, nie róbmy problemu tam gdzie go nie ma. - uśmiechnęła się lekko.
- A... przy okazji dziękuję, że mnie przyjęłaś pod swój dach, może na początku byłam trochę wredna, ale sama rozumiesz... tak serio jesteś całkiem w porządku.- powiedziała z uśmiechem czarodziejka.
- Nie ma za co, to był mój obowiązek jako samuraja, co prawda powinnam powiedzieć innym w wiosce, że tu jesteś, ale może nie zauważą, a jeśli to wymyślę jakąś sprytną wymówkę. - mrugnęła okiem do dziewczyny. Samurajka skończyła gotować i razem z Sayu zaniosły jedzenie na stół, gdzie głodny Akira nadal czytał, czując zapach szybko odłożył książkę i zabrał się za jedzenie. Arisa przez chwilę patrzyła to na brata, to na książkę.
- Już wiem ! książki, to jest to ! tam wszystko znajdziemy ! .- wykrzyczała radośnie, a brat i Sayu spojżeli na nią jak na opentaną, nie wiedząc co tym razem młoda wojowniczka ma na myśli. 


Koniec części trzeciej. 

Mam nadzieję, że się spodobało, staram się żeby te części nie były zbyt długie, żeby nie przynudzać. Liczę na szczere komentarze.

You Might Also Like

3 komentarze