FoodBook#1 ~ jaroszka z cukrzycą

wtorek, maja 31, 2016


W końcu nadszedł ten czas, czas na pierwszego food book'a na moim blogu. Nie będzie to nic profesjonalnego, bo nie wiem jak zrobić za bardzo post tego typu na blogu, a po drugie nie jestem dietetykiem ;) Staram się jeść zdrowo itd., ale to tyle jeśli chodzi o moje doświadczenie hehe ;)
Skąd tytuł foodbook'a pewnie spytacie ? Kto czyta bloga ten wie, że jestem wegetarianką, ale bardziej zaliczam się do "gatunku jaroszy", czyli wegetarian tolerujących rybę w diecie, ale ryby jem mało (dzisiejszy food book będzie właśnie bardziej jarski niż wegetariański). Cukrzycę wykryto u mnie niedawno, nie jest to jednak nic groźnego, jem tylko tabletki i staram się ograniczyć słodycze i biały cukier (staram się ograniczać, bo wiadomo, że całkiem zrezygnować ciężko, tym bardziej, że jestem ruchliwym człowiekiem, a cukier daje energię no i nie zapominajmy, że niektóre organy w naszym ciele potrzebuję cukru).
Skoro ta kwestia została wyjaśniona to można przejść dalej, jeszcze tylko napomnę, że zdjęcia do tego posta zostały wykonane jakiś czas temu i nie jest to foodook z dzisiaj tylko z przed jakiego czasu, ponieważ posty tego typu ciężko wykonywać na bieżąco, ale mam nadzieję, że to nie przeszkadza ;)


Dzień zaczynam od ciepłej wody z sokiem z cytryny. Za nim cokolwiek zjem,a wcześniej przygotuję coś do jedzenia to piję właśnie wodę z cytryną na przebudzenie. W tym czasie oglądam telewizję (co rzadko się zdarza), albo przeglądam social media. Po wypiciu dawki witaminy C piję kubek zielonej herbaty, która parzy się równie w trakcie picia wody z cytrynką. Kiedy piję zieloną herbatę (bez której się nie obudzę rano) przygotowuję swoje śniadanie.

Na śniadanie tym razem zjadłam cztery nie duże kanapeczki z chleba żytniego (nie jem pszenicy), a na chlebku mamy pomidorka, rzodkiewkę, ogórka i szczypiorek. Kanapki przyprawiam solą i pieprzę. Do picia mam green smoothie z jarmużu i banana z dodatkiem nasion chia. Grunt to zdrowe i pożywne śniadanie ! 

Jak już wspomniałam, jestem aktywną osobą i w domu nie mogę wysiedzieć. Ale jak się jest cały dzień poza domem to też trzeba coś jeść. Nie jest to może coś co zapycha na długo, ale da się na jeść. Przeważnie robiłabym co takiego w domu, ale akurat się spieszyłam. Chyba nie muszę opisywać co zawiera pudełeczko ;3 

Na obiad lekko spalone frytki z batatów zrobione w piekarniku, do tego właśnie kawałeczek rybki, panierka zrobiona z mąki ryżowej, a porcją dodatkowych witamin była sałatka z jarmużu i pomidora z nasionami chia i sosem vinegrett domowej roboty (nie dodam przepisu ponieważ sos nie wyszedł zbyt dobry, jeszcze muszę go dopracować)

O i brawo ! nauczyłam się jeść kolację. Co prawda nie jest do końca zdrowa, ale przynajmniej to nie jest fast food. Może to trochę dziwne, że jem na kolację coś co normalni ludzie jedzą na śniadanie, ale tak wyszło, że przekąsiłam sobie chrunchy z truskawkowymi serduszkami i mlekiem ryżowym. Nie jestem dumna z tego posiłku, ale przynajmniej zjadłam kolację, a to już dla mnie duży krok postępu ;D

Czekam teraz na wasze opinię, czy kontynuować serię foodbookową na moim blogu, czy zakończyć na tym poście. Piszcie w każdym możliwym miejscu hehe i zapraszam na mojego instagrama kuraibaniiIG. 

Muszę się też pochwalić, że dzisiaj mam zamiar podciąć sobie końcówki czyli napewno kilka dobrych cm jak nie nawet ponad 10 cm, boję się, ale trzeba w końcu to zrobić ;< 

You Might Also Like

13 komentarze

  1. Muszę wreszcie regularnie zacząć pić wodę z cytryną rano :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo się do tego przyzwyczaić jeśli naprawdę chce się to robić. Ja zaczęłam jakoś kilka miesięcy temu, a już po tygodniu czy dwóch wodę z cytryną rano zaczęłam robić już odruchowo tak jak zieloną herbatę ;)

      Usuń
  2. Zieloną herbatkę kocham!
    Przez całe życie potrafiłam dziennie wypić 500 ml wody co mocno odbiło się na moim ciele. Zaczęłam dietę w marcu, od tego czasu piję 2 l wody i nie potrafię wyobrazić sobie bez niej życia! Ogromnie mi to pomogło, zarówno jak i ćwiczenia. Widzę niesamowite efekty, w udach straciłam ok. 7 cm. Nie głodzę się, jem zdrowo i staram się być jak najbardziej zmotywowana!

    Taki foodbook tylko mi pomaga w inspiracji!

    Świetny pościk!

    // glowa-w-japonii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ja też od w sumie roku mam fazę na zdrowe odżywianie i nie zaczęłam tego robić dlatego, że zaczęło to być "modne". Po prostu spróbowałam i zauważyłam poprawę w swoim ciele i samopoczuciu,teraz kiedy doszła mi cukrzyca to tym bardziej wiem że muszę dbać o siebie i swoją dietę,ćwiczę codziennie i dbam o to co jem, więc mam nadzieję, że obie wytrwamy. Zielona herbata to moja miłość od kilku dobrych lat. <3

      Usuń
  3. Kontynuuj serię bo jest bardzo ciekawa! Lubię czytać tego rodzaju wpisy bo można się zainspirować ^-^

    Zapraszam Na Mojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc co jakiś czas będę dodawać posty tego typu. Nie będzie to jednak regularnie, bo nie chcę żeby było za dużo postów na mój temat, chcę teraz robić więcej postów tematycznych o Azji ^^

      Usuń
  4. Pysznosci! Musze zadbac w końcu o to co jem :D

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to dobra inwestycja w swój organizm ;)

      Usuń
  5. Kocham zieloną herbatę!
    Rób więcej takich postów ;)

    nataliavblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy post, naprawdę :) Jesz bardzo zdrowa, a zdjęcia mi się podobają. Z chęcią poczytam więcej foodbooków, jednak mam jedno ale- popracuj nad pisownią, bo robisz naprawdę wiele błędów, które w dodatku rzucają się w oczy ;(
    Pozdrawiam!

    ♥ www.rena-uchiha.blogspot.com ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za radę, ja zawsze tak mam że jak piszę coś ciągiem to noe zwracam uwagi na błędy, często też nie czytam drugi raz tego co napisałam przed udostępnieniem, więc to wynika z tego ;3

      Usuń