Blade jest piękne !

środa, czerwca 29, 2016


Dzisiejszy post będzie o tym co latem jest w sumie najważniejsze (nie licząc dobrej zabawy) to właśnie zdrowie jest najważniejsze. Ten post powinien się pojawić już wcześniej, ale jak to mówią nigdy nie jest za późno no i lepiej późno niż w cale. Temat jest bardzo ważny. Nie jestem lekarzem ani innym specjalistą, ale postarałam się zebrać jak najwięcej materiałów od ludzi, którzy pewnie bardziej się na tym znają niż ja, ale ja też mam duże pojęcie na ten temat, ponieważ jest to temat praktycznie z pierwszych na liście jeśli chodzi o Azjatycką pielęgnację ciała. Mimo, że głównym motywem jest Azja to post nie dotyczy tylko tego kontynentu. Postaram się wziąć pod uwagę różne aspekty, czasy, opinie jak i kulturę, czy mentalność danej grupy ludzi. Do postu zainspirował mnie artykuł z gazetki "skarb", która jest darmowa w rossmannie, a dokładnie inspirację zaczerpnęłam z numeru czerwcowego. Dodatkowo oparłam się o najnowszy numer tego magazynu, książkę Charlotte Cho i własne doświadczenia oraz wiedzę. (Od razu uprzedzam, że mogą się pojawić fragmenty prosto z artykułów, żeby nikt mnie o nic nie posądzał).



Przez wieki kobiety unikały opalenizny. Moda na opalanie pojawiła się stosunkowo niedawno, ponieważ taki typowy, wielki BUM na czekoladową skórę nastąpił w latach 20 poprzedniego wieku. Moda ta trwała ( tak trwała) prawie 100 lat. Dzisiaj znowu kobiety chcą być blade ( tak piszą w gazecie jednak nie wiem jak wy, ale ja nie zauważyłam tego za bardzo no chyba, że po osobach dbających o siebie w azjatyckim stylu, jednak mam nadzieję, że serio to się zmieni, a dlaczego ? dowiecie się w dalszej części posta).


Wróćmy na chwilę do czasów średniowiecza. Przez wieki uważano, że blade jest piękne. Porcelanowa, biała skóra była symbolem arystokracji i tutaj ciekawostka na temat tak zwanej "błękitnej krwi" (kto jest blady tak jak ja to pewnie zauważył to wcześniej). Przez bladą skórę prześwitują żyłki, które mają odcień fioletowo błękitny i oto cała filozofia tej zagadki. Natomiast co z opalenizną w tamtych czasach ? Opalenizna była wtedy kojarzona z osobami ze wsi, którzy pracowali całe dnie w polu na słońcu. Popatrzcie jaki zwrot akcji, bo teraz opalone ciała kojarzą się dobrobytem, bo stać cię na wakacje w Egipcie, czy na innych Malediwach. Jak dla mnie jest to zabawne. Jednak idźmy dalej. Jak arystokratki chroniły swoją skórę? Chodząc w ubraniach z tamtej epoki słońce nie przedostawało się do tego fragmentu ciała, które jest po ubraniem, a twarz i ręce chroniono po prostu kapeluszami z dużym rondem, a dłonie rękawiczkami. Dodatkowo też były tak zwane woalki, które ochraniały twarz. No i w sumie taki szlachetnie urodzony człowiek nie miał nic praktycznie do roboty i mógł siedzieć w cieniu, w przeciwieństwie do chłopa jak już wspomniałam. 
Niestety w  XVI wiecznej Anglii bladość nie miała za bardzo pozytywnej opinii. Elżbieta I była bardzo bladą kobietą, czego zazdrościły jej inne do tego stopnia, że robiły sobie krzywdę wybielając się. Kobiety z jej otoczenia chciały się do niej upodobnić i wybielały się szkodliwymi substancjami, które powodowały wrzody, krwawienie, a nawet łysienie, po jakimś czasie taka kobieta umierała. Sama Elżbieta dożyła siedemdziesiątki, co w tamtych czasach było cudem. Jednak damy w średniowieczu miały też inne metody wybielające, bardziej naturalne i bezpieczne dla zdrowia. Stosowały takie niby kremy z dwutlenku cyny, siarki i ałunu (to taki minerał). Nakładały też na twarz talk utarty z białkiem jaja, albo też samego białka, ale to w ostatniej fazie makijażu, żeby ukryć zmarszczki, gdyż zaschnięte białko naciągało skórę. 
W Polsce jeszcze na początku XX wieku kobiety rozjaśniały cerę szkodliwym roztworem z chlorku rtęci. "Za to wieśniaczki nie unikały słońca-rumiana dziewucha wygląda na taką co i zdrowe dzieci urodzi i chłopu w polu pomoże".
 Wszyscy pewnie wiedzą kim była Coco Chanel. To ona wykreowała modę na brązową skórę. Podczas rejsu po Morzu Śródziemnym spiekła się mimo to opalona i szczęśliwa zeszła z pokładu w prost w szpony fotoreporterów, jednak to zapoczątkowało właśnie ten niezdrowy trend jakim jest opalenizna. W 1959 roku na rynku pojawił się pierwszy samoopalacz, a pod koniec lat 70-tych skonstruowano pierwsze łóżko opalające, czyli zapoczątkowano solarium (według mnie jedno z najgorszych wynalazków ludzkości, szkodzi bardziej niż słońce, a ono wgl zdrowe nie jest). W latach 60-tych zdjęcie opalonej Brigitte Bardot symbolizowało seksowną, niezależną kobitę. Naukowcy w tamtych czasach stwierdzili, że opalenizna jest zdrowa ponieważ wtedy organizm wydziela dużo endorfin i trwano w tym przekonaniu dość długo, a tą tezę utwierdzał fakt, że opalona skóra jest gładsza i znikają wypryski (tak może i znikają jednak chwilowo, a później wychodzą ze zdwojoną siłą, ponieważ skóra się wysusza i produkuje więcej łoju, a to jest jedną z przyczyn trądziku.)


Parę lat temu szwedzkim koncernem odzieżowym H&M zainteresowali się onkolodzy. Chodziło o to, że do kampanii reklamowej strojów kąpielowych zatrudniono brazylijską modelką, która jak na brazylijkę wiadomo, że ma ciemną karnację naturalnie, a dodatkowo podkręcili tą opaleniznę w Photoshopie, a takiej opalenizny nie da się osiągnąć w zdrowy sposób, a nawet ten nie zdrowy nie zadziała. Mimo wyjaśnień onkolodzy nadal uważali, że to zagraża zdrowiu młodych kobiet, ponieważ wiadome jak młodzi ludzie są podatni na bodźce z mediów i chcą za wszelką cenę upodobnić się do sławnych ludzi. Lekarze bali się, że będzie tak jak z anoreksją. Dziewczyny chorują na anoreksję, bo chcą się upodobnić do modelek z wybiegów i tak samo jest z silną opalenizną, która może wywołać czerniaka (rak skóry) - 30- 40 % śmiertelnych przypadków. Pewnie gdyby ta reklama H&M powstała wcześniej, jak np. w czasach Coco to nie zwróciła by uwagi, ponieważ wtedy opalali się wszyscy.


Dr Deborah Sarnoff  dermatolożka ze School of Mdeicine przy Nowojorskim uniwersytecie - "Uważam, że koniec tej mody jest bliski. Chciałabym aby kobiety pokochały swoją skórę i chroniły ją. Trzeba zrozumieć, że opalenizna jest tak samo szkodliwa jak kiedyś wybielanie. Opalona skóra grubieje i wygląda staro, pojawiają się przebarwienia i zmarszczki".
**
Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła wyniki swoich badań, z których wynika, że kobiety, które intensywnie się opalają przed 30 rokiem życia o 75% zwiększają ryzyko na chorowanie na czerniaka. 

**
Krem z filtrem wynaleziono  w 1938 roku przez Franza Greitera. Początkowo ten preparat był przeznaczony dla żołnierzy, narciarzy i wspinaczy. Jemu też zawdzięczamy powstanie wskaźnika SPF, który określa poziom ochrony przed słońcem. 

Jeśli chodzi o kontynent Azjatycki, a przynajmniej o Chiny, Japonię i Korę (moja wiedza dosięga tylko tych państw głównie) blada cera była, jest i będzie (tak mi się wydaje) uznawana za kanon piękna. Co prawda są buntownicy i znajdziemy opalonych młodych Azjatów. Jednak w większości są to osoby blade, które uważają na to, aby dobrze się ochronić przed słońcem. Stosowanie kremu z filtrem, białych rękawiczek, okularów przeciwsłonecznych i kapeluszy z dużym rondem jest tam na porządku dziennym. No więc jak to jest z tym kremem ochronnym? 
Promienie UV, przed którymi się chronimy działają na zasadzie lasera, który przedziera się przez skórę i niszczy włókna kolagenowe i elastynę, a to przyczynia się do przyspieszenia procesu starzenia. Podczas opalania powstają też wolne rodniki, których nie chcemy, a o powstawaniu zmarszczek, przebarwień i raka skóry wspomniałam wcześniej. Jak już przestraszyłaś/eś się wolnych rodników i promieni UV to nadszedł czas żeby używać kremu z filtrem.
Jak dobrać odpowiedni SPF ? 
SPF 15 niby zapewnia ochronę na 2 i pół godziny jednak osoby z wrażliwą skórą spalą się już po 5 minutach. SPF 15 pochłania max 75%promieniowania. SPF 30 -97%, a SPF 50 -98%
Niby różnica jest nie duża w procencie ochrony, ale liczy się czas, im wyższy faktor tym lepsza ochrona. SPF50+  to max. Jednak należy pamiętać, że nakładając krem z nawet z najwyższym wskaźnikiem ochrony nie jesteśmy chronieni cały dzień. Smarować należy się co 2-3 godziny i po każdym wyjściu z wody. Nawet jeśli pisze na opakowaniu kremu "wodoodporny" to tak naprawdę podczas pływania spłukuje się. 
Nawet nakładając kilka kosmetyków, które mają "funkcję" ochronną np nakładając kosmetyk z SPF 30 i z SPF 50 nie będziemy mieć na sobie SPF 80 tylko SPF 50. Faktory się nie sumują (a szkoda). W Azji na punkcie ochrony przed słońcem mają naprawdę fioła. Powstają różne kosmetyki i gadżety, które pomagają się chronić i w sumie się nie dziwię no i jak widać są efekty, bo przecież Azjaci słyną z wiecznie młodego wyglądu ^^. 


Najlepiej brać przykład z Azjatów i się nie opalać jednak, wiadome, że większość osób ciągle dąży do karnacji al'a brazylijka, bo uważają, że opalona skóra jest bardziej seksowna i piękna. Mimo to jak zdążyliście się przekonać opalanie się jest złe. Jednak jak ktoś już musi, bo nie chce być wytykany palcami, albo zostać najbledszą osobą na plaży (mnie to nie przeszkadza akurat, bo wolę być zdrowa, a przy okazji to blade jest piękne, nie czekoladowe) to musi pamiętać o pewnych rzeczach "dziś zbyt mocna opalenizna świadczy o beztroskim podejściu do zdrowia". Najczęstszym błędem podczas osiągania tej "wymarzonej opalenizny" jest korzystanie z solarium, ale podczas korzystania z naturalnego słońca też ludzie popełniają błędy, bo za rzadko korzystają z kremów z filtrem. Żeby się opalić też trzeba się w pewnym sensie lekko chronić, żeby uniknąć chociażby poparzenia słonecznego. 

Mimo to nadal chcę was przekonać do ochrony przed słońcem i bycia bladym. Nie mam tutaj namyśli wybielania się, a po prostu pozostania przy naturalnym odcieniu skóry. Pamiętajcie, że nie ma czegoś takiego jak "zdrowa opalenizna" mimo, że to hasło często się pojawia w mediach. Jeśli już chcemy mieć jakiś wzór do naśladowania, a nie mamy za wzór Koreanek, czy Japonek to może do bladości zachęci Scarlett Johansson, czy Emilia Clarke z "gry o tron" 

Podsumowując jeśli nie chcemy się opalić to często smarujmy się kremem z filtrem, najlepiej z najwyższym wskaźnikiem ochrony. Nośmy kapelusze z dużym rondem,czapki z daszkiem lub inne nakrycia głowy dające lekki cień. Dobrze jest też nosić okulary przeciwsłoneczne i jasne ubrania jednak nie jest to konieczne, bo np w przypadku stylów takich jak np gotyk to będzie ciężko (znam ten ból jednak nadal jestem blada mimo noszenia czarnych ubrań, chociaż ostatnio też zaopatrzyłam się w coś białego, na ekstremalne upały). Smarujmy się kremem z filtrem co 2-3 godziny i po każdym wyjściu z wody. Faktory kremów z filtrem się nie dodają, pij dużo wody i jedz owoce oraz warzywa, ponieważ są bogate w antyoksydanty, czyli minimalizują szkodliwe skutki działania promieni słonecznych no i najważniejsze : BLADE JEST PIĘKNE.
Jeśli jednak już chcemy być na tym słońcu to również pamiętajmy o kremie z filtrem, ale nie musi on być wysoki, noś nakrycia głowy. 

Ten temat jest naprawdę obszerny dlatego polecam poczytać książkę Charlotte Cho "sekrety urody Koreanek" gdzie jest to bardziej szczegółowo opisane, ale też polecam tę książkę ze względu na poruszone inne tematy dot. pielęgnacji ciała. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie śmiało, ponieważ ze względu na obszerność tematu mogłam o czymś zapomnieć. Z góry przepraszam za ewentualne braki i zachęcam do ochrony przed słońcem, bo przecież nie chcemy chorować po wakacjach, ani mieć zmarszczki w wieku 30 lat. Bądźmy zawsze piękni i młodzi ;3

You Might Also Like

18 komentarze

  1. WOW! Super wpis. Również nie rozumiem mody na opaleniznę i mam nadzieję, że niedługo zniknie. Po przefarbowaniu włosów na jasny odcień szarości mama powiedziała mi, że ''muszę mieć ciemniejszy podkład bo jestem za blada''. Mieszkam na wsi i tutaj jest tak, że kto bardziej opalony ten ma lepsze życie, bo stać go właśnie na ten Egipt czy inne Malediwy. Mi się opalenizna podoba, ale nie zdecyduję się na nią ze względu na szkodliwe działanie. W zeszłe wakacje spiekłam się na słońcu i miałam później straszne problemy ze skórą. *Nie polecam jazdy na basem przy prawie 40 stopniach w słońcu* Co jak co, ale mam nadzieję, że ta moda naprawdę przejdzie. Wiele dziewczyn robi sobie krzywdę w nieświadomy sposób.

    http://azjatyckiecukierki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. Mnie się w sumie nawet opalenizna nie podoba, co prawda jak na zdjęciach w internecie to czasami mam taki moment gdy się zachwycam jednak wolę wyglądać jak porcelanowa lalka (teraz takie buuu jak to z taką twarzą haha). Ja też mam ogromną nadzieje, że w końcu będzie tak, że opalenizna nie będzie taka "fajna" bo ludzie zrozumieją, że właśnie robią sobie krzywdę. Ciekawa jestem tylko, czy te poglądy spotkają się z krytyką na moim blogu ;3

      Usuń
    2. PS. ja akurat mam czarne włosy i to też rozjaśnia optycznie cerę mam takie wrażenie. Wszyscy mi mówią, że wyglądam jak duch xd

      Usuń
    3. Chwała, że gdy miałam koło 11 lat trafiłam na Azjatycki Cukier i naczytałam się o opalaniu i o tym co robi z skórą słońce. U mnie w rodzinie jest wręcz 'kult' opalania. Mama przez wiele lat chodziła na solarium. Wylegiwanie się na ogródku aby złapać słońca to norma. A ja zawsze tego unikałam. Ba! Był moment gdy za własne zbierane przez całą zimę pieniądze kupiłam sobie parasolkę przeciwsłoneczną. Byłam z tego tak dumna, ale wystarczyło, że raz wyszłam z nią na wieś i zostałam wyśmiana przez połowę mieszkańców. Zwłaszcza, że 3/4 lata temu był szał na opaleniznę. Ale z tego co zauważyłam bywając w mieście, to jest sporo dziewczyn z bladym licem. Oby było coraz więcej.

      Usuń
    4. W większych miastachoze i jest więcej takich osób, ale ja jestem z małego miasteczka, też dużo czasu spędzam na wsi i ciągle tylko słyszę teksty typu "córka młynarza" no bo biała jak mąka. A u mnie w mieście większość osób to "ludzie skwarki z solarium" nawet moja babcia ma taką znajomą, ona ciągle na solarium za młodu i teraz, wygląda gorzej niż moja 90letnia prababcia, zmarszczka na zmarszce, ludzie nie zdają sobie z tego sprawy, nawet moi bliscy się ze mnie śmieją, mój chłopak też, ale jak słyszy że ktoś inny śmieje się z mojej bladej cery to staje w mojej obronie, o tyle dobrze ;)

      Usuń
  2. Świetny post jak i blog masz talent do pisania, pozdrawiam <3
    http://spadajtaato96.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Ja ciebie również pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Zgadza się z Twoim wpisem w 100%! Opalona skóra to skóra uszkodzona przez promienie słoneczne - jak może być to oznaką zdrowia? Myślę, że skoro ludzie chcą mieć ładną opaleniznę to powinni być przynajmniej uświadomieni w tej kwestii. Solaria to jakiś kosmiczny wyczyn, nastawiony jedynie na łatwy zarobek...jak można z własnej woli wejść do czegoś takiego i katować swoją skórę? Najbardziej śmieszą mnie osoby, które spędzają całe dnie plackiem na plaży, a potem narzekają że mają zmarszczki mimo używania kremów wieczorem xD

    Zapraszam na swojego Bloga Sakurakotoo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ludzie są "głupi" nie powiem xd wgl czy to przypadek, że to łózko do opalania w solarium wygląda jak trumna ? haha takie mam skojarzenie. Jednak mimo to i tak ludzie lecą do tego jak ćmy do światła... oby ludzie zmądrzeli chociaż w tej kwestii.

      Usuń
  4. Świetny post i wgl podoba mi się ten azjatycki klimat <333
    Strasznie uwielbiam ten ich 'styl' i sposób bycia. Zdjęcia z tym związane zawsze to jaki power mój, aby wrócić do Azji znów. Niestety Azję 'zaniedbałam' i byłam tylko w Izraelu, ale za rok po powrocie z USA planuję uderzyć w Chiny lub Japonię <333
    Co do samej tematyki postu - nie chodzę na solarium ani nic, aczkolwiek lubię się opalać i lubię być opalona. Nie chodzi o zdrowie, ale o wygląd. Po prostu mi to pasuje, lubię siebie taką - tylko kwestia gustu.
    Nie mówię że czarna jak skwarek, ale opalanie też nie musi być mocno szkodliwe - są kremy itd, a ja je zawsze mam pod ręką ze względu na tatuaże, ktore przed słońcem chronić muszę.
    Ale ja już tak mam, że kocham ciemną karnację. Arabów nawet ubóstwiam za tę czekoladową skórę - tak, jestem zakochana w Afryce północnej <3 A jak ją zwiedziłam to jeszcze bardziej <3
    Super post, Pozdrawiam.
    Jak chcesz zapraszam do siebie - blog o pasji do podróżowania:)
    http://bedziesz-miedzy-gwiazdami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za szczery i miłe komentarz. Lubię właśnie takie komentarze, gdzie można coś ciekawego przeczytać i wymienić się opiniami na dany temat, a nie tylko napisać w komentarzu "fajnie" no może i jednak to też jakaś motywacja, jednak to "fajnie" raczej jest na odczepnego, a nie że serio się podoba. Takie komentarze jak pojawiły się pod tym postem są najbardziej motywujące. Ja wiem, że dużo ludzi lubi się opalać no i już na to nic nie poradzę, ale właśnie klucz to dobra pielęgnacja, a nie leżenie po prostu plackiem na plaży i czekanie na czekoladę, bo to tylko robi krzywdę, wiadome, że skóra potrzebuje odpowiedniego nawilżenia, a nawet taka zdrowa, zadbana skóra nakremowana i wgl lepiej się opala, a przede wszystkim ma się ładną opaleniznę, a nie czerwone plecy z odpadającą skórą. Mimo, że ma takie a nie inne poglądy, to szanuję ludzi, którzy mają odmienne zdanie, bo przecież to nasze życie, nasze ciało i nasza sprawa czy będziemy się opalać, czy nie, czy będziemy o siebie dbać itp. Zazdroszczę ci, że tak sobie podróżujesz, ja też bym tak chciała <3

      Jeszcze raz dziękuję i Ciebie też pozdrawiam <3

      Usuń
  5. Mi osobiście podobają się opalone osoby :D

    rilseee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobać się to co innego niż dbać o swoje zdrowie, akurat to jest ważniejsze niż walory estetyczne. Nie bronię żeby komuś się podobała opalenizna, każdy ma swój gust, ale pamiętajmy, że czyba lepiej mieć ciało bez zmarszczek niż opalone, albo lepiej nie mieć czerniaka niż mieć czekoladową skórę

      Usuń
  6. mi bardzo podobają się opalone osoby, gdyż sama jestem blada i gdy się opale jestem czerwona jak rak ;/ świetny post ;*
    pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz, zaobserwujesz xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem blada i w sumie jestem z tego dumna, nie opalałabym się, co prawda też nie mówię, że opalone dziewczyny, czy panowie są blee, ale to po protu nie mój typ, co innego jak ktoś jest brązowy z natury ;)

      Usuń
  7. Osobiście blada nie jestem, ale brązowa też nie ;P Spędzam bardzo dużo czasu na świeżym powietrzu i tak jakoś się opaliłam, a zawsze biała byłam i mówili na mnie córka młynarza ;) A co do solarium to zgodzę się z Tobą - jedno z najgorszych cholerstw ;c



    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, Paputeq 
     
     

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wiadome, że będąc w ciągłym ruchu na świeżym powietrzu bez odpowiedniej ochrony nasza skóra też się opali i to nawet ładniej niż podczas leżenia godzinami plackiem na kocu, czy też leżaku, jednak to nie oznacza, że taka opalenizna jest mniej szkodliwa. Tak wiem, powtarzam się, ale to jest dla mnie bardzo ważne i nie powinno być tylko dla mnie ważne, przecież smarowanie się kremem z filtrem lub częstsze bywanie w cieniu niż na słońcu nie jest jakieś trudne, uciążliwe i nie wiadomo jak drogie. Sama spędzam całe dnie na dworze, na spacerach, biegając, czy kąpiąc się w basenie na świeżym powietrzu i słonce mnie nie rusza, ponieważ się przed nim chronię ;)
      Dzięki, że popierasz moje zdanie.

      Usuń
  8. Przeciekawy post. Gratuluję! Nigdy nie lubiłam się opalać, wiadomo czasami nawet spędzając czas aktywnie, a nie leżąc plackiem na plaży, zdarzy się, że słońce nieco mnie liźnie, ale przeważnie chronię się przed nim kremując się nieustannie. Niedługo wyjeżdżam do Kalifornii i tam chyba zawsze przy sobie będę musiała mieć krem z filtrem ;)

    californialifeandstudy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń