Ja & Sayuu - nasza wena twórcza cz. 4

sobota, października 01, 2016


Dzisiejszy post troszkę z innej beczki. Mam dla was opowiadanie mojego autorstwa. Nad całą historią pracuję z Sayuu ale opowiadania piszę ja. Kto czytał poprzednie to wie, a kto nie czytał to już się wszystkiego dowiaduje. Co prawda części opowiadania są spójne jednak nie mam jak ich publikować jedno po drugim, ponieważ mój blog jest wielotematyczny, a głównie skupiam się na ciekawostkach. Dzisiaj postanowiłam w końcu opublikować 4 część tej historii. 

Tutaj macie poprzednie :

Jak widzicie nie mam jeszcze tytułu do tej "powieści" więc może pomożecie coś wymyślić ? Możecie pisać swoje propozycje, będzie mi bardzo miło, bo po sprawdzeniu liczby komentarzy i zainteresowania pod poprzednim postem o oiran to jestem smutna. 

Do tej części nie ma rysunków jak do poprzedniej, ponieważ nie pojawiła się żadna nowa postać. 
Miłego czytania ! ;3




Arisa pobiegła w stronę wejścia do piwnicy i zawołała swoich towarzyszy. Akira i Sayuu nie wiedząc o co chodzi poszli za nią. Arisa otworzyła drzwi i zeszła po schodach. Na dole było strasznie ciemno. Młoda wojowniczka po ciemku słabo widziała, ale udało jej się zapalić lampę. Oświetlenie było słabe, ale przynajmniej mozna było cokolwiek zobaczyć. W pomieszczeniu znajdowały się same półki z książkami, były tam książki za równo stare jak i nowsze, ale dziewczynę interesowały te najstarsze. Brat i przyjaciółka nadal nie wiedzieli o co chodzi Arisie i przyglądali się jej z uwagą, a dziewczyna przeglądała pobieżnie książki z półki.
- Dobra, koniec tego milczenia, powiesz nam w końcu o co ci chodzi!- krzyknął Akira zniecierpliwiony całą tajemniczą sytuacją.
-Nie krzycz na mnie tylko pomóż mi ! Zastanawiałam się o co chodzi z tym potworem w świątyni i tym co zniszczył cześć naszej wioski. - Odparła Arisa ze stoickim spokojem.
-Dobra, ale czego tak właściwie szukamy ? - zapytała Sayuu.
- Sama nie wiem dokładnie, ale wiem, że jak byłam mała bawiłam się tutaj i znalazłam starą książkę z dziwnymi stworam, myślę, że tam będzie coś czego szukamy. - Arisa nie odrywała wzroku od książek. Akira podszedł do półki i przeglądał makulaturę razem z siostrą. Sayuu zauważyła w rogu stary fotel i usiadła na nim. Wymamrotała coś pod nosem i nagle rozbłysło białe światło. Iskra unosiła się w powietrzu, a książki z półki zaczęły się same ściągać i lecieć w stronę dziewczyny na fotelu. Arisa nawet nie zwróciła na to uwagi, była zbyt pochłonięta poszukiwaniem tajemniczej księgi, ale uwagę Akiry od razu przykuły dziwne zjawiska. Nie mógł pohamować swojego zdziwienia.
- Ej... co ty?... jak to ? ale o co chodzi ?... - ze zdziwienia nawet nie mógł sklecić sensownej wypowiedzi.
-Jak to co, szukam księgi, o co ci chodzi ? - zapytała poirytowana lekko Sayuu, ponieważ dla niej to było normalne, nawet nie wiedziała, że chodzi mu właśnie oczary.
- Siostra... popatrz co ona robi, jak to jest możliwe? - próbował zwrócić uwagę siostry Akira. Wojowniczka zerknęła tylko na Sayuu przez ramię i wzruszyła ramionami.
- Zapomniałam ci  powiedzieć, że ona jest wiedźmą. - oznajmiła spokojnie, jak by dla niej to też było normalne.
- I ty to tak na spokojnie mówisz? No fakt, przecież to normalne i nie dziwię ci się, że zapomniałaś mi powiedzieć ! - krzyknął pesymistycznie chłopak. - Może coś jeszcze zapomniałaś mi powiedzieć !?.
- A no tak, ona jest zbiegiem, uciekła z więzienia. - ponownie Arisa oznajmiła to jak gdyby nigdy nic.
- Ooo no super! i może tak naprawdę jest facetem i latała razem kosmitami po polu kukurydzy, żeby jej policja nie złapała!? - plótł trzy po trzy pełen irytacji.
- Co ty brałeś braciszku ? siedź cicho i szukaj tej książki, później ona Ci wszystko opowie. - Oznajmiła spokojnie brata. Sayuu dalej siedziała tam gdzie wcześniej i przenosiła książki jedna po drugiej. Akira uspokoił się i pomógł dziewczynom w poszukiwaniach. Po długich poszukiwaniach Arisa znalazła księgę, w której była legenda o niszczycielskich stworach, które niszczą wszystko co stanie im na drodze i o tym jaka jest możliwość ich uwolnienia oraz, że potwory są związane z naturą, ale nic poza tym nie pisała, nie było nawet wzmianki o tym jak je pokonać i czy w ogóle jest opcja je zwalczyć skutecznie. Na poszukiwaniach zleciał im cały dzień, który w sumie zmarnowali. Dalej nie wiedzieli co zrobić, jedynie wiedzieli, że tych stworów jest więcej i mogą znowu zaatakować wioskę lub inne miejsca w okolicy, albo i w całym kraju. Byli tak tym wszystkim przejęci, że zapomnieli o jedzeniu. Poszli zawiedzeni bez słowa na górę, zrobili sobie coś do jedzenia i nadal w milczeniu poszli od razu spać, przynajmniej Sayuu i Akira spali. Arisa leżała w łóżku i nie mogła zasnąć. Ciągle myślała o stworach i o tym co w takiej sytuacji należy robić. Kręciła się z boku na bok, starała się pokonać myśli krążące po jej głowie lecz to nie przyniosło efektu. Zasnęła dopiero nad ranem, a reszta spała jak zabita przez calutką noc, rano wstali wypoczęci no i oczywiście głodni. Kiedy Akira wyszedł z pokoju zauważył, że jego siostra jeszcze śpi. Zdziwiło go to bardzo, ponieważ był przyzwyczajony, że Arisa od samego rana krząta się po kuchni, wesoła, wyspana i szykuje smaczne, pełnowartościowe śniadanie.
-No super, teraz to ja muszą robić śniadanie. - mówił sam do siebie. - Jestem straaaaszniee głodny. - zaburczało mu w brzuchu i szybko poszedł do kuchni zrobić coś do jedzenia. Oczywiście nie udało mu się zrobić tego po cichu i obudził Sayuu. Wstała wkurzona na chłopaka, że przeszkadzał jej spać dalej, ponieważ lubiła długo spać, szczególnie jeśli nie miała nic w planach na rano, a żyjąc tutaj w "spokojnej" samurajskiej wiosce nie miała za bardzo co robić i chciała chociaż spać spokojnie. Pobiegła do kuchni i zaczęła się kłótnia miedzy Sayuu a Akirą. Kłócili się zawzięcie, aż ich krzyki obudziły Arisę, która jeszcze na wpół śpiąca poszła ich uspokoić.
-O ! siostrzyczko wstałaś nareszcie, co się z tobą dzieje ? zawsze byłaś już na nogach o tej godzinie. - zapytał zdziwiony, a kłótnia ucichł.
-Herbaty. - powiedziała zaspanym głosem Arisa.
- Co ? tylko tyle masz mi do powiedzenia?- zaśmiał się chłopak i poczochrał już i tak rozczochrane włosy siostry.
-Zielonej herbaty... daj. - mówiła jak zombi.
- Już robię, Sayuu ty też chcesz ? - zapytał i nastawił wodę.
- Tak poproszę. - Odparła wiedźma i usiadła przy stole obok Arisy, która spała z głową opartą na stole. -Arisa, co ty nie spałaś w nocy.- poszturchała wojowniczkę palcem. Cisza. Dziewczyna spała, dopiero zapach zielonej herbaty ją obudził, a kilka łyków gorącego napoju całkiem postawił ją na nogi. Wszystkie myśli które dręczyły ją w nocy opowiedziała domownikom po czym szybko pobiegła ubrać kimono i wybiegła z domu. Biegała od domu do domu i prosiła, żeby wszyscy zebrali się na placu w centrum wioski. Kiedy już wszyscy dotarli, chciała im też powiedzieć o tym wszystkim czego się dowiedziała i co sobie wymyśliła w nocy lecz nikt jej nie słuchał, ludzie stali i gadali między sobą jak by w ogóle ich nie interesowało to, po co kazano im tutaj przyjść. Dobrze, że brat dziewczyny przybiegł za nią i pomógł jej zwrócić uwagę tłumu. Kiedy już wszyscy umilkli i pozwolili młodej wojowniczce mówić, dziewczyna prosto z mostu opowiedziała im o legendzie i o tym, że uważa, że trzeba coś z tym zrobić i znaleźć oraz pokonać resztę potworów, które zostało za nim zniszczą cały kraj. Ludzie słuchali, część się wystraszyła, a część wyśmiała słowa młodej dziewczyny. Wyśmiali ją tylko ci, których zniszczenia nie dotknęły. Arisa poprosiła zebranych samurajów o to aby przyłączyli się do niej, Sayuu i jej brata w poszukiwaniach i walce, jednak tylko niewielka grupka wojowników postąpiła zgodnie z honorem i wsparła potomków jednego z najbardziej wpływowych rodów w wiosce. W oczach dziewczyny znikł entuzjazm i na chwilę pojawił się smutek jednak po chwili przerodził się w gniew i przemówiła jak władca wszystkich samurajów. Dopiero wtedy ludzie zobaczyli, że nie mają do czynienia z byle kim i przypomnieli sobie kim jest i co im grozi jak nie przystąpią do armii pogromców potworów, ale i tak nie wszyscy się zdecydowali. Na dezerterów czekała kara, ale jeszcze nie teraz, na razie mogli spać spokojnie i nadal mieć bezpieczeństwo kraju w poważaniu. Arisa ucieszyła się, że chociaż tyle ludzi okazało honor i odwagę, a dowodzenie na skromną armią przekazała bratu, wiedziała, że to od dawna było jego marzeniem, aby dowodzić armią wojowników. Ta była mała, ale jednak na dobry początek odpowiednia dla początkującego Akiry. Następnego dnia rano młodzi wojownicy wyruszyli w podróż, z której mogli już nie wrócić.


Wiem, że nie każdego interesują tego typu posty, ale od czasu do czasu się coś takiego pojawi, a to chyba nie wielka tragedia dla tych co wolą posty tematyczne, albo wgl innego rodzaju. Tym bardziej, że w porównaniu do blogów z opowiadaniami to mój tekst jest bardzo krótki ^^

You Might Also Like

0 komentarze