Mała zielarnia Airsy #3

poniedziałek, stycznia 23, 2017

Postanowiłam się zabrać za kuchenno - kosmetyczne DIY. Dzisiaj mam dla was dwa produkty, które zrobiłam sama, jeden będzie spożywczy, a drugi kosmetyczny. Nie są to skomplikowane operacje, a inspirację zaczerpnęłam z programu Małgorzaty Rozenek- Majdan "W dobrym stylu". Program już nie leci, był emitowany jakiś czas temu, ale ja niestety nie miałam okazji obejrzeć go na bieżąco w TV i obejrzałam go dopiero nie dawno w internecie. Post nie będzie się tyczył Azji, ale raczej mogę go podporządkować, pod "zielarski" i oto 3 odsłona "Małej zielarni Arisy".

Zacznę może od spożywki, czyli mam dla was prosty sposób na przygotowanie mleka kokosowego. Wiadome, że taki zwykły napój roślinny z kokosa jest dosyć drogi (nie mówię tutaj o mleku tym co jest w orzechu, tylko tym co pijemy z kawą lub dodajemy do płatków, które jest zrobione na tej samej zasadzie co mleko sojowe, ryżowe i inne mleka roślinne). Właśnie w tym programie o którym wspomniałam wcześniej, był podany przepis na takie melko, dobre, tanie i łatwe w przygotowaniu. Jest to dobry patent dla osób na diecie wegańskiej lub takich jak ja, co nie mogą pić krowiego mleka i przeszli na roślinne, a sojowe nie bardzo smakuje i nie chcą przepłacać za jedzenie.
Co nam będzie potrzebne ?

  • Garnek,
  • butelka, do której przelejemy gotowy napój (ja mam tutaj karafkę o pojemności koło 1l),
  • wiórki kokosowe (2 szklanki),
  • woda (4 szklanki),
  • i dla urozmaicenia można dodać tego mleczka z puszki, które jest tanie (około 4 złote w Lidlu),
  • blender,
  • lejek.
 Jak przygotować?
Sposób przygotowania jest bardzo prosty. Wlewamy wodę do garnka, wsypujemy wiórki kokosowe. Jak mamy to dodajemy trochę mleczka z puszki. Tą mieszankę gotujemy przez chwilę (ja gotuję do momentu zagotowania, czyli jak zaczyna bulgotać). Tak ugotowane wiórki odstawiam do ostygnięcia. Potem blenduję wszystko i przelewam do butelki za pomocą lejka. Wiórki, które nam zostały możemy później wykorzystać do innych potraw, ciast, owsianek, deserów.


Następna rzeczą jest domowej roboty peeling do ciała z kawy, a dokładniej z fusów po kawie. Przez kilka dni zbierałam fusy od domowników hehe, ale warto się trochę poświęcić. Peeling z kawy to świetny pogromca cellulitu oraz zapobiega jego powstawaniu. Ja sobie pozwoliłam dodać kilka składników urozmaicających "kosmetyk", więc jeśli zdecydujecie się takie coś wypróbować to możecie dodać inne składniki.

Czego użyłam ?
  • na pewno będzie potrzebny jakiś słoiczek,
  • fusy po kawie,
  • miód (ma świetne działanie nawilżające).

Teraz optymalnie:
  • olej kokosowy (również dobrze nawilża i odżywia skórę),
  • sok z cytryny (świetny antyoksydant),
  • woda różana (nadaje fajny aromat peelingowi i do tego działa na przebarwienia),
  • mleczko kokosowe.

Dalej sprawa jest chyba logiczna. Należy wszystko razem wymieszać, a proporcje według własnego uznania.

 Post dzisiaj krótki, ale mam nadzieję, że miły, przydatny i jak zwykle pełen inspiracji. Wiem, że zdjęcia nie są jakieś super, ale nie mam za bardzo warunków. Liczę, że post się spodobał.

You Might Also Like

6 komentarze

  1. peeling do ciała na bazie kawy robię trochę inaczej, ale działa :) Tylko to sprzątanie potem masakra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie pierwszy raz zrobiłam i jestem zachwycona, tak troszkę robi bałaganu hehe ;)

      Usuń
  2. Faktycznie peeling jest godny polecenia :)

    OdpowiedzUsuń