sheet masks

poniedziałek, lutego 20, 2017

Kosmetycznie i tematycznie w jednym, czyli o kosmetykach z Azji, które zawojowały świat. Mam tutaj na myśli sheet maski, czyli "maseczki w płachcie". Ostatnio wiele o nich można usłyszeć i przeczytać.
Początek maseczkowej fazy zaczął się w Korei i bardzo szybko moda na nie rozprzestrzeniła się na cały świat, a nawet zawitała do Polski. Mam podejrzenie, że to za sprawą książki Charlotte Cho.

Tak naprawdę do końca nie wiadomo, czy maseczki w płachcie powstały w Japonii, czy w Korei, jednak dopiero za sprawą "mody" na koreańską pielęgnację twarzy zawitały one w różne zakątki świata, więc za ojczyznę sheet masek uznaje się Koreę (tak są moje odczucia i przepraszam, że nazwałam to modą, ale nie znalazłam innego, właściwego słowa).
Czym tak naprawdę są sheet maski?
Są to maseczki na twarz wykonane z tkaniny (bawełny) lub hydrożelu. Materiał jest zanurzony w esencji, która zawiera bardzo dużo odżywczych składników, mająca za zadanie "zadbać" o to by nasza cera była odpowiednio nawilżona i również o to by dostała odpowiednią ilość "witamin". Esencja zawiera wiele składników, które można spotkać w kremach, jednak forma esencji jest bardziej przyswajalna dla cery.
Jest wiele firm produkujących takie maseczki oraz mamy wiele rodzai, kolorów, wzorów etc. Najpopularniejsze to chyba są maseczki zwierzątka, które skradły serce wielu ludzi, nawet w polskiej telewizji śniadaniowej była o nich mowa.

Jakie są zalety takich maseczek oprócz uroczego wyglądu ?

Przede wszystkim są wygodne w aplikacji.

Możliwość stosowania w wielu miejscach, nie tylko w domu, ale i również podczas podróży.

Zapewniają lepsze wchłanianie składników aktywnych.


Po regularnym stosowaniu efekty będą bardzo zadowalające.




Stosowanie takiej maseczki jest bardzo proste. Wystarczy otworzyć opakowanie, wyjąć płacht maseczki nasączony w esencji, rozłożyć go i nałożyć odpowiednio na twarz, tak aby wszystkie otwory były dopasowane do naszej twarzy. Materiał dodatkowo wygładzamy i trzymamy tyle ile jest napisane na opakowaniu. Potem zdejmujemy maseczkę i wklepujemy resztę esencji w twarz, szyję oraz dekolt. Nic prostszego i przyjemniejszego ;)

Ja jak na razie przetestowałam maseczki z koreańskiej firmy skin79, ale jest wiele innych, znanych koreańskim marek np : holika holika, mizon, skinfood, it's skin, japońska firma hada labo i nawet jeszcze Europejskie marki jak i też Polskie mają w swojej ofercie takie maseczki.
Ostatnimi czasy temat maseczek w płachcie jest dość powszechny, dlatego nie rozpisywałam się jakoś bardzo, zebrałam najważniejsze informacje. Mam nadzieję, że post się wam spodobał i zachęcam do stosowania takich maseczek ! ;3

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Kocham maseczki w płacie. Wyciągasz, nakładasz i nie musisz się bawić w mieszanie ani nic.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaa uwielbiam je! Pozdrawiam i bardzo ładny post ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mnie cieszy, że post się podoba.
      Również pozdrawiam ;3

      Usuń
  3. Uwielbiam te zwierzaczkowe maski. 😍💗💗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy kto raz spróbował to się w nich zakochał ;)

      Usuń
  4. Ostatnio właśnie myślałam o wypróbowaniu takiej maseczki.

    OdpowiedzUsuń